Tomb Raider recenzja gry

Nie wiem od czego zacząć… Chciałbym opowiedzieć wszystko, a nie mogę. Uch, serce jeszcze mi bije mocno po tych 11 godzinach z Larą. Ten czas był wypełniony trzema elementami – strzelaniem, wspinaczką i myśleniem. Do tego doszła jeszcze niesamowicie wciągająca fabuła, o której… powinniście wiedzieć jak najmniej. Tak, jak przewidywaliśmy i kilka razy pisaliśmy, Lara wraz z kilkoma członkami załogi ratuje się z rozbitego statku. Co ciekawe, do katastrofy nie doszło przypadkiem, gdyż maczały w tym wszystkim palce siły nadprzyrodzone. Tak, nowy Tomb Raider to połączenie wielkiej przygody, odkrywania skarbów niczym Indiana Jones, wątku dawnej religii oraz samurajów. Trzeba przyznać, że wyszło wspaniale, ale o tym przekonacie się już sami.

 

Fabuła  fabułą, ale zawsze powinien odkryć ją gracz, a nie recenzent. Jednak to, co świadczy o wybitności danego produktu, to nie tylko dobrze napisany scenariusz. To również gra wielu aktorów, a w grach nie liczą się tylko oni, a wiele innych aspektów. Przede wszystkim widać, że Lara Croft wróciła w wielkim stylu. Restart ukazuje ją na samym początku jako płochą dziewczynę z miasta, która stara się przeżyć. Jej inteligencja sprawia, że dostosowuje się do tego, co zaserwowało jej życie. Lara uczy się strzelać z łuku i broni, zaczyna też sprawnie używać ognia do podpalania strzał oraz, wraz z rozwojem wydarzeń, modyfikuje swoje narzędzia do zabijania. Wszystko po to, aby móc przetrwać w niebezpiecznej puszczy wypełnionej wilkami, i nie chodzi tutaj tylko o zwierzęta, gdyż w tej głuszy nawet człowiek człowiekowi jest wilkiem. Lara stara się więc jak najszybciej uratować ocalałych i wydostać się z przeklętej wyspy. Niestety, w praktyce okaże się, że będzie musiała sporo przejść, aby w końcu wyruszyć do domu.

 

Wspólnie z Larą przejdziemy przez liczne potoki górskie, odwiedzimy jaskinie, opuszczone domy, świątynie, mauzolea i wiele innych wspaniałych miejsc. Trzeba przyznać, że zostały one wykonane perfekcyjnie! Stojąc na zboczu góry i widząc wschodzące słońce nie raz myślałem, że to film, a nie gra. Przepiękne widoki to jednak nie wszystko. Dochodzą do tego również mroczne zakamarki wyspy, jak rzeka pełna krwi i zwłok – tego typu obrazki są bardzo częste, a do tego dochodzą świątynie, w których jak się okazuje nie mieszkają przyjaźni mnisi, a rządni krwi… Doskonale więc producent pokazał, że w pięknym lesie jest wiele zła i okrucieństwa.

 

Trzeba jeszcze dodać, że każda z lokacji „żyje” i nie ma mowy o nudzie. Raz przyjdzie nam walczyć z wilkami lub ustrzelić jelonka na obiad, a innym razem będziemy skakali z liny na linę, wspinali się po górach czy przeskakiwali z platformy na platformę. Do tego jeszcze dochodzą potyczki z wrogami i tak otrzymujemy potężną dawkę akcji. Warto również napomnieć o dużej dawce integracji z otoczeniem. Lara praktycznie cały czas coś dotyka, rozbija, pali, znajduje. Tak, ta gra to niesamowite pole do popisu dla ludzi, którzy lubią szukać części dziennika, starych przedmiotów (można poznawać ich historię) i poszukiwaczy skarbów. Do tego dochodzą elementy, które można niszczyć lub palić. To one pomagają w unicestwianiu wrogów. Przykładowo strzała wystrzelona w beczkę sprawia, że ona wybucha i niszczy przy tym całe zabudowanie. Deski latają, zwłoki również: widać, że ktoś potrafi dbać o takie szczegóły i dobrze to świadczy o twórcach. Miło również, że czasami, aby dostać się dalej, trzeba pogłówkować. Przykładowo, za pomocą wielkiego dzwonu należy rozbić drzwi, potem podnieść go trochę wyżej, wskoczyć i dopiero można iść dalej. Przyznam się, że przy jednej z łamigłówek spędziłem całe 5 minut, a to sporo jak na grę akcji. Ten element zabawy opiera się głównie na żywiołach i grawitacji, a to sprawia, że jest bardzo ciekawy.

 

Jednak te wszystkie efektowne eksplozje, zabijanie i dobijanie są możliwe tylko dzięki broni. Lara z biegiem wydarzeń gromadzi niezły arsenał, który w końcowym rozrachunku składa się z łuku (strzały normalne i ogniowe), karabinu (pociski i granaty), shotguna i czekana. Ten ostatni okaże się bardzo wielofunkcyjnym urządzeniem, gdyż otwiera zabarykadowane drzwi, umożliwia spuszczanie się po linie, no i dobija efektownie przeciwników! Tak, tak Lara z biegiem wydarzeń potrafi zabić otumanionego przeciwnika jednym ciosem – drągal w głowę i sayonara! Można też załatwić sprawę po cichu- wystarczy zakraść się za jego plecy, użyć czekana lub łuku. Stres i emocje gwarantowane, ale tych najwięcej dostarczają chwile, w których trzeba unikać ciosu, zadawać ogłuszające uderzenia i dobijać przeciwnika.

 

Jak możecie wyczytać, to wszystko na razie ma sens. Lara z biegiem wydarzeń zaczyna lepiej reagować, staje się czujniejsza i radzi sobie coraz lepiej w trudnych sytuacjach. Do tego każde jej potknięcie okraszone jest śmiercią, którą widzimy na własne oczy. Miło również, że praktycznie w każdej scenie akcji, my bierzemy w tym udział. Przykładowo, spadając w dół w rwącym potoku musimy sterować Larą tak, aby nie trafić w wystające belki, które mogłyby przebić jej szyję. To tylko próbka tego, co zobaczycie w grze!

 

Szkoda, że ten piękny krajobraz niszczą błędy typu przeciwnicy (wilki bądź ludzie) pojawiający się zawsze w tym samym miejscu, albo to, że tylko Lara ma umorusane, mokre i brzydkie ubranie, a pozostali członkowie załogi wyglądają, jakby dopiero wyszli z nowymi ciuchami prosto ze sklepu. Mam również „ale” do twórców, gdyż szkoda, że nie oddali w nasze dłoni możliwości opatrywania sobie ran czy leczenia. Na pewno wzbogaciłoby to rozrywkę. Brakuje mi też możliwości ustalania, kiedy chcę wykorzystać daną osłonę, a kiedy nie. Lara robi to za nas, co czasami potrafi doprowadzić do jej śmierci. Czasami też kuleje AI przeciwników, którzy mimo, że nas widzą to strzelają w inną stronę. Trochę też dziwnym i niezbyt dla mnie zrozumiałym motywem jest totalne poświęcenie się Lary dla dziewczyny imieniem Sam. Protagonistka zrobi wszystko, aby ją uratować. Nie wnikam, co te panie robiły razem na studiach, ale na pewno coś musiało je tam silnie złączyć…

 

Graficznie tytuł, jak już pewnie się domyślacie, jest genialny. Piękne widoki, dużo akcji i do tego gra nigdy się nie przycina (oczywiście wgrałem ją na dysk). Czasami tylko widać, że tła się doczytują, ale to naprawdę rzadkość. Większość scenerii i otoczenia wybucha, pali się, rozlatuje bez żadnych zgrzytów – to robi wrażenie.

 

Dźwiękowo również jest niczego sobie. Lara podczas wspinaczki dyszy i wydaje odgłosy sugerujące, że jest jej ciężko (wszyscy wiemy, że ściemnia). Głos został dobrze dobrany do postaci. Do tego dochodzą świetne dźwięki otoczenia, jak rozpinanie rozporka (!), naciąganie łuku, przeładowywanie broni, szum liści, palące się deski i wiele innych niuansów, które przy dobrych głośnikach naprawdę oddają to, co dzieje się wokół nas.

 

Na koniec dodam jeszcze, że po przejściu gry możemy do niej wrócić i eksplorować poszczególne lokacje raz jeszcze w celu odnalezienia wszystkich znajdek – taki miły dodatek.

 

Totalnie wkręciłem się w nowego Tomb Raidera. Chciałem poznać zakończenie, chciałem biec dalej, skakać, łapać się lin i ogólnie poznać niesamowitą historię wyspy, na której wylądowałem. To była wielka i emocjonująca przygoda… Oj, oby więcej takich!

 

 

Ocena: 9/10

Plusy:

+długość zabawy
+piękna grafika

+świetna fabuła

+bardziej naturalna Lara!
+dużo artefaktów do odkrywania
+dźwięk

Minusy:

-czasami doczytujące się tła

-dziwna więź pomiędzy kobietami…
-okolicznościowe błędy

Materiał pochodzi z portalu StacjaKultura.pl, a ten blog jest jego własnością. Witryna utrzymana dzięki AMSO Laptopy poleasingowe warszawa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *