Transformers Fall of Cybertron recenzja gry

Studio High Moon stworzyło naprawdę dobrą grę zatytułowaną  Transformers: War for Cybertron. Sami wystawiliśmy wysoką notę, o czym możecie przekonać się tutaj. Jednak kto nie idzie do przodu ten się cofa i dlatego jeszcze przed premierą Transformers Fall of Cybertron twórcy zapowiadali, że będzie to tytuł taki, jak Batman: Arkham Asylum. Oczywiście nie dosłownie i bardziej chodziło tutaj o przenośnię, którą raczej należy rozumieć w taki sposób, że będzie to tytuł, który da powód do radości fanom uniwersum Transformers i chyba tak się też stało, gdyż argumentów  jest sporo.

Przede wszystkim ukłonem w stronę fanów jest wątek fabularny, który jasno nawiązuje do kreskówkowego serialu  Transformers G1. Tak więc dowiadujemy się z niego, że pewnego dnia Megatron odkrył Dark Energon (Ciemny Energon), który niestety nie jest dobry dla planety Cybertron i przez niego ona umiera. Rozpoczyna się więc wojna, o to aby uchować ją przy życiu. Jednak gdyby to się nie udało na wszelki wypadek Autoboty tworzą Arkę – wielki transportowiec do przewozu tych wszystkich, którzy zechcą się wraz z nimiuratować. Niestety, w tworzeniu statku przeszkadzają Decepticony z Megatronem na czele i tylko od nas zależy, czy cały ten plan rozłożony na 13 misji dojdzie do skutku. Miło również, że podczas przechodzenia gry dowiemy się, jak powstały Dinoboty czy Decepticon Bruticus. Wyjaśniona zostanie również tajemnica niskiego IQ Grimlocka.

Co mi się podobało…

Po pierwsze sterowanie, które nie zostało prawie zmienione względem pierwowzoru. Fall of Cybertron zachowuje więc system z poprzednika. To ułatwia migrację z pierwszej do drugiej części. Poprawiono jedynie niewielki problem z przypadkową transformacją. W Fall of Cybertron już to się nie przydaża, ale niestety zmiana robota w pojazd jest o dwie sekundy dłuższa. Niestety, coś za coś.

Po drugie poprawiono sekcje, w których latamy. Główną skargą wobec gry War for Cybertron była ta dotycząca misji, w których poruszamy się takimi mechami jak Starscream, Thundercracker, Skywarp etc. Zamknięte lokacje psuły efekt przemieszczania się jako samolot i dlatego poprawiono ten segment zabawy oferując nam szerokie i otwarte przestrzenie, gdzie można naprawdę rozwinąć skrzydła.

Szybka i pełna akcji

Po trzecie. Fall of Cybertron kontynuuje tradycję zapoczątkowaną przez poprzednika, a więc jest błyskawicznym, pełnym akcji shooterem z widokiem trzeciej osoby. To sprawia, że od tytułu nie można się oderwać, ale niestety przez to można ukończyć go w około 7 godzin. Z drugiej strony wszystkie te 420 minuty są bardzo ekscytujące i nie da się ich zapomnieć. Poza tym zawsze możemy powalczyć w sieci.

Dużo do zbierania

Po czwarte. Fall of Cybertron oferuje możliwość zbierania licznych przedmiotów, które ukryte są na każdym poziomie. Jeśli się pokusimy na tego typu zabawę, to w nasze dłonie wpadną plany nowych broni i modyfikacji, które pomogą w przechodzeniu gry oraz zabawie w trybie sieciowym. Producent umożliwił również skolekcjonowanie ścieżek audio czy dzienników, te drugie rozszerzają wątek związany z upadkiem Cybertronu.

Sklep z modyfikacjami

Po piąte. Szukanie modyfikacji to nie jedyna możliwość ulepszenia naszego arsenału. Dzięki specjalnymi terminalom możemy cały czas możemy je nabyć. Większość tych ulepszeń przydaje się w późniejszych poziomach. Interfejs tego „sklepu” ładnie wpasowuje się w grę i jest czytelny.

Bronie

Po szóste. Skoro już o modyfikacjach mowa to oczywiście dotyczą one broni. Zwiększają one ich siłę, ale warto wspomnieć o „modelach”, jakimi dysponują Transformery. Mamy więc dostęp do snajperek, shotgunów, karabinów, wyrzutni rakiet, czy też bardziej efekciarskie zabawki, jak pukawka, która po trafieniu w przeciwnika sprawia, że ten walczy po naszej stronie przez pewien czas. Zdecydowanie różnorodność broni jest plusem  tej produkcji.

Multiplayer

Po siódme. Cieszy to, że ten segment zabawy również został odpowiednio potraktowany przez dewelopera. Najlepszym tego przykładem jest rzucający się od razu w oczy tryb kooperacyjny nazwany „Escalation” (Eskalacja) nawiązujący do  trybu Horda z Gears of War 3. W tej opcji zabawy wybieramy jednego z Autobotów lub Decepticonów i wraz z innymi graczami staramy się przetrwać 15 fal, w których atakują nas przeciwnicy. Za zdobyte podczas walki punkty możemy zakupić nowe bronie lub lepiej ufortyfikować planszę, na której walczymy.

Pozostałe tryby to  Team Deathmatch, w którym dwie drużyny walczą między sobą. Następnie jest  Capture the Flag, w którym musimy utrzymać wybrane punkty na mapie. Możemy również wziąć udział w Head Hunter, gdzie naszą misją jest przenoszenie iskry w określone miejsca.

Zabawa w trybie on-line jest szybka dynamiczna i często wymaga spójności w drużynie. W przeciwnym razie przegraną mamy zagwarantowaną. Trzeba bowiem odpowiednio połączyć unikalne cechy mechów, jak niewidzialność, leczenie czy osłona. Tylko wtedy możliwa jest wygrana.

Końcowa misja

Po ósme. Napiszę tylko tyle, że jest wręcz przecudna, piekielnie wymagająca i szalona, a końcowy przeciwnik ( w sumie jedyny), uch to była walka na śmierć i życie. Więcej dowiecie się kupując i grając w ten tytuł.

Co mi się nie podoba

Są to tylko dwie kwestie. Po pierwsze nie można zmieniać bohaterów. Szkoda, gdyż bardzo mi się podobała możliwość wybierania postaci, którymi będę się poruszał w grze War of Cybertron. Niestety, Fall of Cybertron nie posiada takiej opcji. Oczywiście ma to związek z fabułą, ale z drugiej strony uwstecznia to lekko tytuł.

Po drugie zakończenie (spojlery). Pokonanie ostatniego przeciwnika praktycznie kończy grę. Nie wiemy, co było dalej, ani co będzie. Z jednej strony mamy zasugerowane, że pojawi się kontynuacja, ale z drugiej nie otrzymujemy odpowiedniej nagrody za nasze boje. Szkoda, gdyż każdy gracz pragnie epicko zakończyć tytuł. Tutaj niestety tego zabrakło.

Grafika to element, który znalazł się poza kategoriami, gdyż ogólnie jest bardzo podobna do tej zaprezentowanej w poprzedniej części. Modele postaci są tylko nieco bardziej szczegółowe i otoczenie wygląda jakby dostało trochę więcej detalów. Mimo wszystko wielkiego skoku nie ma.

Fall of Cybertron to bardzo udana kontynuacja i, co by tu nie pisać, jest godną następczynią War of Cybertron. Jak przystało na sequel otrzymaliśmy to co było w pierwowzorze, ale udoskonalone, upiększone, powiększone i intensywniejsze. Pomysł się udał i jak na razie jest to najlepsza gra o przygodach Transformerów, jaką miałem kiedykolwiek w swojej kolekcji. Wydaję mi się jednak, że  jest to również ostatnia tak udana produkcja studia High Moon, a kolejne części będą już porównywalne do tej. Zespół bowiem wycisnął już chyba ostatnie soki z tego uniwersum, ale mam nadzieję, że się mylę…

Ocena: 9/10

Plusy:

+ Grafika

+ Rozbudowanie

+ Fabuła

+ Zabawa on-line

+ Dynamika

Minusy:

– Zakończenie

– Brak możliwości wybierania bohaterów

Blog jest częścią StacjaKultura.pl i jest jej własnością. AMSO Laptopy poleasingowe utrzymuje całą StacjaKultura.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *