Fight Night Round 4 – recenzja

Przez trzy kolejne dni siedziałem dniami i nocami nad tym tytułem, aby przejść go jak najszybciej i podzielić się z Wami wrażeniami.

„You got the touch You got the power”

Yeeaa, po wymęczeniu Gambita na gg otrzymałem do testów najnowszą odsłonę gry z serii Fight Night Round 4. Czekałem na nią trzy lata, gdyż poprzednia część powstała w 2006 roku. Od tamtego czasu EA pracowało w pocie czoła, a efekty można już zobaczyć na ekranie.

Gdy pierwszy raz włączymy grę, na ekranie pojawi się najpierw intro, które ukaże najciekawsze momenty z gry właściwej. Dwóch pięściarzy, potężne uderzenia sprawiają, że aż chce się wylądować na ringu. Ale spokojne, gdyż od razu po wstępie nie pojawia się menu, tylko opcja treningowa. Wpierw musimy ją przejść, aby dostać się dalej. Moim zdaniem jest to doskonały pomysł, gdyż jeszcze przed rozpoczęciem zabawy można nauczyć się dobrze wyprowadzać ciosy, a ponadto unikać ich.

 

 

Rozgrzewka zaliczona, przyszedł więc czas na menu główne. Kilka opcji do wyboru sprawia, że nie można się w nim zgubić. Do wyboru mamy takie pozycje, jak: Fight now, legendy mode, create boxer, Xbox Live, My Corner, Fight Night Store. Jak widać, same podstawowe rzeczy. Na uwagę zasługuje oczywiście Fight Now, gdzie natychmiast można przenieść się na ring i powalczyć oraz Legacy Mode. Ten drugi tryb jest czymś w rodzaju kariery. W nim kreujemy zawodnika, którego wyniesie się na wyżyny.

W Legacy Mode mamy możliwość wykreowania boksera, który będzie przypominał jego stwórcę – tutaj przychodzi z pomocą kamera Xbox Live Vision. Niestety, ja jej nie podsiadam, tak więc zadowoliłem się opcją Choose a Head, gdzie jak sama nazwa wskazuje, wybiera się sylwetkę wykreowaną przez twórców. Następnie, odpowiednio odziałem swojego boksera oraz wystylizowałem. Przykładowo, można ustalić sposób trzymania bloku, kolor oczu, pseudonim, nazwisko. Gotowy twór wyruszył na podbój świata. W pierwszym turnieju oczywiście wygrałem i otrzymałem dostęp do mini biura. W nim mogę ustalić, z kim i kiedy będę walczył. Otrzymuję również informacje od trenerów, którzy radzą mi, jak trenować przez walką. Trening jest dostępny dopiero po ustaleniu terminu, w którym odbędzie się starcie. Kilka dni przed można go odbyć i polepszyć swoje osiągi. Niestety, w grze ,jak w życiu, kiedy polepszymy naszą szybkość, to spadnie moc ciosów i odwrotnie. Każdy trening wpływa dodatnio na daną cechę, a na inną ujemnie. Warto jeszcze wspomnieć, że zaprawa przed walką może odbyć automatycznie – wtedy otrzymujemy 50% tego, co moglibyśmy uzyskać sami. Manualna rozgrzewka może przynieść korzyści tylko wtedy, gdy mamy doskonale opanowane klawisze. Ta zabawa bowiem nienależny do najłatwiejszych, ale za to podwyższa umiejętności zawodnika, jak i gracza, który nim steruje. Warto jeszcze, że bez treningu niczego się nie osiągnie, gdyż na początku kariery stworzony bokser ma bardzo słabe statystyki.

Czas wybiec na ring! Poruszająca się i krzycząca widownia robi wrażenie. Wokół ringu „dziennikarzyny”, a na środku prezenter niczym z filmu Rocky. „Zapowiada się ciekawa walka” – mówi. Bokserzy wychodzą na scenę i zaczyna się starcie. W tym miejscu warto wspomnieć o zmienionym systemie walki. Gracze, którzy grali w Fight Night Round 3 pamiętają, że głównym celem zabawy było wyprowadzanie szybkich i dynamicznych kontr. W czwartej części ulega to zmianie, gdyż tym razem trzonem zabawy jest unikanie ciosów, a następnie wyprowadzanie miażdżących uderzeń, które mogą powalić przeciwnika. Rzadko się zdarza trafianie oponenta za pomocą najsilniejszego ciosu – haymarker. Gdy jednak to się uda przeciwnik od razu ląduje na dechach. Najczęściej jednak można ogłuszyć rywala. Wtedy poziom „Staminy” świeci się i już nie spada podczas wyprowadzania cisów. Przeciwnik zaś jest ogłuszony i znacznie słabiej się broni. Wtedy ruszamy z furią. Wyprowadzamy ciosy, miażdżmy przeciwnika, aż ten upada na deski. To jest to, co misie lubią najbardziej. Warto jednak wspomnieć o tym, że przez cały czas musimy być ostrożni. Wystarczy tylko moment nieuwagi, aby upaść na deski (tutaj również zaszła zmiana, gdyż po prostu trzeba gałkami wykierować diodę na środek i wygiąć gałkę do góry). Zwłaszcza, że ominięcie bloku nie jest czymś trudnym. Wystarczy, że przeciwnik inaczej ułoży swoje ciało i już jego ciosy będą skuteczne, a na dodatek poziom trudności zwiększa się wraz z rozwojem kariery.

Pierwsza runda dobiegła do końca, przyszedł czas na przerwę. Podczas niej można podleczyć zawodnika i odnowić energię. W Fight Night Round 3 cały ten proces odbywał się za pomocą mini-gier. W czwartej części zrezygnowano z tego. Teraz dostępna jest odpowiednia ilość punktów, którą przeznacza się na powyższe czynności. Można też wybrać opcję „auto”, wtedy komputer sam zdecyduje, jak rozdać punkty.

Round 2

Czyli jedna z ważniejszych kwestii – muzyka i grafika. Fight Night Round 4 testowałem na dwóch telewizorach. Pierwszy wyświetla grafikę w rozdzielczości 1024 na 768, a drugi zaś full HD. Na pierwszym odbiorniku obraz był wyświetlany bardzo dobrze. Zawodnicy wyglądali, tak naturalnie, że nawet moja dziewczyna myślała, że to prawdziwa relacja. Niestety, szczegółowość była mniejsza – widać to w momencie odpalenia produkcji w wersji HD. Tutaj to dopiero widać różnice. Ciała zawodników „biją” szczegółowością: naprężające się mięśnie, pot na czole, zdarty naskórek, rany etc. Wygląda to naprawdę efektowanie, ale gra wtedy traci na naturalności. Całość jest tak ostra i wyraźna, że aż nieprawdopodobna. Tekstury i polygony znokautowały mnie – wylew oka po dłuższym graniu gwarantowany.

Dźwięk również trzyma wysoki poziom. Snoop Dog , Dr. Dre, RZA, Mos Def i inni sprawiają, że poczułem się znakomicie. Muzykę zaś można przypasować do zawodnika i będzie ona puszczana w momencie, kiedy będzie wychodził na ring.

Dźwięk podczas walki również jest niczego sobie. Wspaniale słychać odgłosy zawodników, którzy jęczą z bólu, kiedy „obrywają”. Kibice również reagują, gdy widzą, że akcja przyśpiesza. Komentator również daje radę. Zwłaszcza, że bardzo często są podawane jakieś anegdoty. Denerwuje mnie tylko to, że często powtarza te same słowa. Trochę to dziwne – a to feler, westchnął seler.

Round 3

Czas zabawy jest dosyć długi zwłaszcza, że aby wejść wyżej, trzeba pokonać zawodnika z wyżej wagi. Dopiero wtedy można pójść dalej. Minie więc trochę czasu, zanim dojdzie się na górę. Wpierw trzeba wytrenować boksera i odpowiednio go przygotować. Prócz satysfakcji z wygranych pojedynków, dochodzą jeszcze liczne nagrody w postaci sprzętu, medali oraz respektu wśród innych zawodników.

Round 4 – miłe dodatki

Podoba mi się to, że w grze zaimplementowano kilka stylów boksowania. Przykładowo Mike Tyson jest bardziej przysadzisty, tak więc będzie bił tylko wtedy, kiedy będzie blisko zawodnika. Ja zaś stworzyłem sobie boksera, który ma długie ramiona i jest wysoki, tak więc mogę brać wszystkich na dystans.

Warto również wspomnieć o tym, że komentatorzy wypowiadają nazwiska, które występują w grze. Nawet stworzony zawodnik ma nazwisko, które jest wypowiadane przez prowadzących galę – lista nazwisk. Szkoda tylko, że Tomasz Adamek został potraktowany po macoszemu. Niestety, nie usłyszy się jego nazwiska.

Wspomniałem już o Tysonie i Adamku – oznacza to, że gra ma licencję i to jeszcze jaką. Wśród gwiazd można zobaczyć takie perełki, jak: Mike Tyson, Muhammad Ali, Tomasz Adamek i inni.

Round 5 – minus

Fight Night Round 4 ma, prócz komentarza, jeszcze minusy. Pierwszym z nim jest nokaut, który wygląda mało naturalnie. Oczywiście, ten w trzeciej części był przesadzany (łamane kości etc.), ale obecny wygląda za delikatnie. Powtórki też są mniej efektowne, ale do nich można się przyzwyczaić.

Warto jeszcze wspomnieć, że podczas walki gra często źle pokazuje pasek wytrzymałości naszego przeciwnika. Przykładowo udało mi się trzykrotnie znokautować oponenta w pierwszej rundzie, a on mimo wszystko nie stracił witalności.

„You’re at your best when when the goin’ gets rough You’ve been put to the test, but it’s never enough… You’re a winner”

Fight Night Round 4 jest produkcją obowiązkową dla fanów boksu zawodowego. Dla innych graczy również, gdyż produkt ten wygląda wspaniale, jest bardzo dobry i w okresie wakacyjnym na pewno nie znajdzie się dużo takich tytułów. Gra zasługuje na ocenę 8,5 i taką dostaje. Ma swoje plusy i minusy. Może być nudne na dłuższą metę, bo ile można się tłuc po twarzach, ale dostarcza też dużo frajdy zwłaszcza, jak się wygra walkę po 10 rundach. Polecam i jeszcze raz polecam!

PS: W recenzji zostały wykorzystane słowa piosenki z pewnego filmu, który oglądałem w dzieciństwie. Ktoś kojarzy?

PS2: W grze występuje jeszcze możliwość grania za pomocą Xbox Live Gold. Niestety nie mogłem sprawdzić tego tryby, gdyż nie mam wykupionego abonamentu. Zagraniczne serwisy jednak wypowiadają się dobrze na jego temat. „Jedynym minusem są gracze, którzy bardzo często nie potrafią grać dobrze i z finezją” – gamespot.com.

Plusy:
+ grafika
+ poprawiony system walki
+ długi czas zabawy
+ trening

Minusy:
– Średni komentarz
– Mało efektowne nokauty
– Pasek życia

Ocena 8,5 na 10

Powyższy tekst pochodzi z portalu StacjaKultura.pl, który jest jego właścicielem. Witryna jest utrzymana dzięki firmie AMSO RENT Wynajem komputerów,  która dba, aby dobre teksty nie znikały z sieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *