Grand Theft Auto 4 – recenzja

Taką mrzonkę miał również bohater gry – Niko Bareti, który przyjechał z Rosji do swojego brata (mieszkającego w USA) z przekonaniem, że prowadzi naprawdę dochodowy interes. Niestety rzeczywistość była zupełnie inna. Okazało się bowiem, że jego brat wcale nie jest tak wysoko ustawiony w hierarchii społecznej, będącej zdominowaną przez zielone banknoty. Na dobrą sprawę miał poważne problemy finansowe, zaś my musieliśmy mu pomóc, zarabiając przy tym pieniądze.

Po wcieleniu się w główną postać – dość szybko zostajemy wciągnięci do nielegalnej pracy i zaczynamy zabijać pierwszych ludzi. Pozostałe wydarzenia musicie poznać sami. Fabuła najnowszego GTA jest bowiem naprawdę doskonale napisana. Nieoczekiwane zwroty akcji, przyjaźnie do końca życia oraz dwa zakończenia. To wszystko sprawia, że trzeba powiedzieć prosto z mostu: „GTA IV jest pod tym względem ideałem.”. Co zaś z resztą?

Zacznijmy od rzeczy oczywistych. Najnowsza odsłona Wielkiej Kradzieży Aut to pierwsza wersja tej serii, którą przeznaczono na nową generację konsol. Zaowocowało to oczywiście nowym silnikiem graficznym, znacznie potężniejszy od znanego nam z poprzednich części. Niemniej to, co R zrobiło z mocą drzemiącą w Xboxie 360 i PlayStation 3 przechodzi ludzkie pojęcie. GTA stało się tworem, który jest czymś niesamowitym. To, czego doświadczyliśmy w GTA 3, GTA VC, czy też GTA S.A. jest jedynie namiastka tego, co można jeszcze wpakować do tej gry. Czemu „namiastką”? W GTA IV wszystko jest potężniejsze, bardziej rozbudowane i dopracowane. Pamiętacie przykładowo sklepy w GTA S.A? Teraz jest ich znacznie więcej, dodatkowo (w zależności od dzielnicy) pozwolą nam zakupić odpowiedni styl ubrania, dominujący wśród członków danej społeczności. W dzielnicy rosyjskiej będziemy mogli kupić „seksowny” dres i skórzaną gangsterską kurtkę. W rewirze dla bogaczy natrafimy zaś na piękne koszule, drogie paski oraz najdroższe garnitury. Nie inaczej będzie z zachowaniem mieszkańców (zależnym od statusu społecznego) tudzież samochodami. Ludzie bogatsi chodzą w pięknych rzeczach i odnoszą się z cała kurtuazją. W gorszych dzielnicach spotkamy ich przeciwieństwa – drobne rzezimieszki, przeklinające kobiety, ćpuny zaczepiające Cię na każdym kroku, czy też panny – wykonujące najstarszy zawód świata. Z takim właśnie klimatem będzie nam dane się obeznać. Przypada do gustu? Dla mnie to niebywałe. Wszystko odnosi się do rzeczywistości, zachwyca od samego początku, a wraz z przechodzeniem kolejnych etapów gry zdumienie nie znika. Miasto staje się coraz bardziej zadziwiające. Zawdzięczamy to zmianom architektonicznym w grze. Z początku nasze oczy zobaczą niskie (niekiedy z odpadającym tynkiem) budynki, natomiast po przejechaniu kilkunastu kilometrów wyłonią się przepiękne wieżowce, które bądź, co nie bądź odpowiadają tym w Nowym Yorku.

Metropolia zasypia i budzi się jej drugie oblicze…

Nastała noc, ale Liberty City nie śpi. Zarówno w dzień, jak i w nocy kręcą się ludzie. Oczywiście mniej jest wśród nich jednostek uczciwych, więcej za to łobuzów. Poszczególne fragmenty miasta ponownie ze sobą kontrastują. W centrum widzimy piękne neony i bardzo dużo świateł, a w slumsach panuje ciemność – sprzyja to przestępczym machlojkom. Twórcy nie zapomnieli również o efektach atmosferycznych. Burza i towarzyszący jej deszcz daje ukojenie po upalnym dniu. Wyładowania – w postaci grzmotów, piorunów – sprawiają ponadto, że nawet samochód zaczyna drżeć (a przy tym pad). Miłym zaskoczeniem były dla mnie różnego rodzaju smaczki, ale o nich opowiem w kolejnych rozdziałach.

Diamenty są najlepszym prezentem dla kobiety…

Na początku trzeba zaznaczyć, że nie tylko dla kobiety, gdyż „diamentów” w grze jest doprawdy dużo i mężczyźni również będą z nich wielce zadowoleni. Po pierwsze ogromnym zaskoczeniem dla mnie było rozkładanie przez przechodniów parasola, w momencie, kiedy deszcz zaczął padać. W kolejny zachwyt wprowadził mnie jeden z kierowców, który naprawiał swoją „brykę” na poboczu. Na tym jednak nie koniec, albowiem takowych smaczków jest więcej. Nawet pani lekkich obyczajów ma kilka rodzajów usług – najtańszy jest masarz.. (wiecie czego:)).

Do naszej dyspozycji zostały oddane kawiarnie, bary, kręgielnia, dyskoteki, bądź striptiz. Lokali jest naprawdę dużo. Warto wspomnieć, że niektóre z nich dostępne są tylko wtedy, kiedy jesteśmy z dziewczyną – tak samo jak w GTA S.A. możemy poznać jakąś miłą kobietę i zaznać z nią niezapomnianych chwil w restauracji. Oczywiście płeć piękna, tak jak i w prawdziwym życiu, różni się od siebie. Jedna nie zwraca uwagi na to jak się ubierasz i czym jeździsz, a druga zacznie Ci wypominać, że powinieneś kupić sobie coś droższego, bo wyglądasz jak brudas. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że niewiasty poznajemy za pomocą Internetu! Tak moi drodzy – w Liberty City jest sieć. Dzięki niej będziemy mogli oglądać witryny, oczywiście nie te prawdziwe, ale stworzone na potrzeby gry. Stron jest sporo, więc nie będzie nam się nudziło. Najważniejszy z tego wszystkiego jest e-mail i strona z możliwością poderwania faceta, bądź babki. Resztę stanowią miłe dodatki.

Mów mi więcej…

Samochody to nieodłączny element Wielkiej Kradzieży Aut. Prezentują się jeszcze bardziej okazale. Na dobrą sprawę, każdy z możliwych pojazdów występuje w grze – raz na ulicy zobaczymy kompletnego „rzęcha”, innym razem zaś przepiękny sportowy wózek. Motorów oczywiście też nie zabrakło. Cztery typy jednośladów na pewno wystarczą każdemu: ścigacz, motokros, skuter i charlej. Nie można też zapomnieć o helikopterach tudzież motorówkach – ponownie włączono je do gry. Jedynym defektem jest niedopracowane lądowisko w mieście. Chociaż widok z helikoptera jest niesamowity, to wówczas, gdy już „zaparkujemy” na wieżowcu (w specjalnie wyznaczonym do tego punkcie), niestety nie będziemy mogli zejść na dół. Pozostaje tylko zlecieć i wylądować na ulicy. Na pochwałę zasługuje możliwość przejazdu taksówką jako pasażer, oglądanie telewizji, rany pojawiające się na ciele naszego protagonisty i pewnie wiele innych elementów, o których zapomniałem napisać. Na pewno odkryjecie je przechodząc GTA IV.

Zgrzyt…

Niestety – zarówno w życiu prywatnym jak i w grze muszą pojawić się „ciernie”. GTA jest ogromne, wiele elementów zostało wspaniale dopracowanych, ale niestety czasami animacja zwalnia. Niektóre elementy tła doczytują się tuż przed nosem. Nie stanowi to miłego efektu i tutaj tkwi minus tego przedsięwzięcia. Kolejne zastrzeżenia mam do kolizji samochodów. Jedno – stosunkowo lekkie uderzenie – sprawia, że prawie cały samochód się rozwala, znacznie potężniejsze zaś pojazdowi szkód nie robi. Trochę to dziwne.

Czy coś jeszcze? Nie przypominam sobie. Może i bym coś znalazł, ale po co się czepiać na siłę? Te minusy występują dosyć często i właśnie dlatego utknęły mi w pamięci.

Werdykt.

Nowe GTA to gra, w którą każdy powinien zagrać. Ogromne, wspaniale zaprojektowane miasto; ciekawe misje; długa fabuła; niesamowita wręcz ilość misji pobocznych (strzelanie do gołębi tudzież unikalne skoki); możliwość spenetrowania wielu budynków i niesamowity power! To wszystko możecie zobaczyć w najnowszej odsłonie GTA. Każdy powinien ją dodać do swojej kolekcji.
Plusy:
+ Rozbudowanie
+ Fabuła
+ Wielkość miasta
+ Grafika

Minusy:
– grafika (zwolnienia anmiacji)
– kolizje

Ocena 9,5/10

Powyższa recenzja pochodzi z portalu StacjaKultura.pl, który jest jej właścicielem. Witryna utrzymana jest dzięki firmie AMSO RENT Wynajem komputerów,  która zadbała, aby dobre teksty nie znikały z sieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *