Codename: Panzers – Zimna Wojna – recenzja

Tym razem, podtytuł chyba już sam w sobie tłumaczy zawartość całej produkcji – Zimna Wojna. Po tym jak III Rzesza przestała istnieć, świat podzielił się na dwie frakcje. Wolny zachód i uciemiężony przez rękę Józefa Stalina wschód. Tak było na łamach historii, ale w alternatywnej rzeczywistości – Codename Panzers, sowiecka Rosja w 1949 roku doprowadza do kolejnego konfliktu zbrojnego. Można go określić III wojną światową. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że mimo odejścia od prawdziwych kart historii, znajdziemy do niej wiele nawiązań. Przykładowo, w grze występuje organizacja NATO. Nie zabrakło też technologii, które wraz z kolejnymi latami, a zarazem toczonymi bojami na froncie, zmieniają się, a my możemy je wykorzystywać w walkach z Rosją. Tak więc w skrócie, historia przedstawiona w Zimnej Wojnie, jest jakby alternatywą dla Zimnej Wojny, jaką my znaliśmy. Tu jest ona bardzo gorącym, a wręcz palącym konfliktem, z którym przyjdzie się zmierzyć każdemu, kto zakupi ten produkt. Warto jednak wspomnieć, że w ukończonej grze, będziemy mogli opowiedzieć się po stronie Sowietów albo Aliantów. W wersji, którą ja dostałem, mogłem jedynie przetestować część fabularną , związaną z tymi drugimi.

Czas iść do szkoły…
Po odpaleniu produkcji, automatycznie zostaniemy wprowadzeniu do samouczka. To on, poprzez szereg zadań, nauczy nas, jak sterować jednostkami, co robić w danym momencie, oraz co dany obiekt, lub pole nam umożliwia. Trzeba przyznać, że jest on bardzo przydatny, gdyż bez niego ciężko byłoby grać. Producent bowiem, wprowadził bardzo wiele urozmaiceń do gry. Dobrym przykładem jest helikopter, który przywiezie nam odpowiedni sprzęt tylko wtedy, kiedy mamy wystarczającą ilość pieniędzy, albo to, że każda jednostka może być z czasem ulepszana. Przykładowo, czołgi możemy uzbroić w działko przeciwlotnicze albo miotacz ognia. Tak więc, naprawdę warto zajrzeć do nauczyciela, aby potem bez problemu zastosować na naszych wrogach wszystkie dostępne metody wyeliminowywania.

Szkoła skończona czas na prawdziwe życie…
Przenosimy się więc na front i warto tutaj zaznaczyć, że przed każdą misją mamy możliwość wybrania sobie jednostek, którymi będziemy sterowali podczas zabawy. Same zaś zadania są na ogół proste. Znaczy się proste teoretycznie, gdyż polegają najczęściej na odbiciu kogoś, albo przejęciu jakiegoś punktu strategicznego. W praktyce jednak nie jest tak super. Okazuje się bowiem, że z każdą misją poziom trudności wzrasta i czasem jest naprawdę ciężko pokonać wroga, mając do dyspozycji dwa czy trzy czołgi i jedną brygadę strzelców wyborowych…

Warto jednak napisać, że jednostki po pokonaniu przeciwnika, otrzymują punkty prestiżu. Oczywiście przekłada się to na ich skuteczność, podczas kolejnych bojów, tak więc gra jest warta świeczki. Poza tym, tak jak wspominałem, możemy upgradować wybrane obiekty, dzięki czemu będą one silniejsze, albo umożliwią nam odnowienie kreski życia u innych towarzyszy.

Bardzo spodobała mi się też możliwość wchodzenia do obiektów i wykorzystywania ich do obrony danego punktu, oraz zasiadanie za kółkiem porzuconego samochodu albo czołgu. Szkoda tylko, że na dobrą sprawę, przewiezienie jednostki samochodem nic tak naprawdę nie daje. Twierdzę tak, ponieważ wszyscy w tej grze poruszają się z taką samą prędkością. Nie wiem, może to dla tego, że jest to wersja niepełna. Niemniej jednak, dziwnie wygląda żołnierz biegnący obok samochodu…

Na uwagę zasługuje jeszcze ciekawa opcja, umożliwiająca nam odsiecz z powietrza. Ta bardzo przydatna funkcja sprawia, że możemy spenetrować dany teren albo zrzucić na niego bomby, czy spalić ogniem. Oczywiście, nie możemy robić tego cały czas, gdyż po każdym zrzucie pasek musi się odnowić, a trwa to czasem bardzo, bardzo długo. Tak więc musimy używać tych zabawek rozsądnie, gdyż potrafią one uratować całą misję w ciężkich chwilach.

Grafika
W wersji, którą otrzymałem , moim zdaniem prezentuje się ona bardzo dobrze. Spodobały mi się niesamowite efekty odpadającego tynku i rozpadających pod wpływem bomb stanowisk wroga. Wspaniale też wygląda upadający dźwig. Uginające się pod ciężarem czołgów lub samochodów drzewa również robią wrażenie, zaś na grząskim terenie nasze wehikuły pozostawią ślady opon.

Nie można też zapomnieć o czołgach, które same w sobie są wykonane bardzo szczegółowo, a każde ich modyfikowanie wpływa na wygląd wizualny. Zaś ich zniszczeniu towarzyszy wpierw charakterystyczny dymek, a potem wielki wybuch…

Piechota również została oddana z dbałością o detale. Wystarczy bowiem przerzucić odpowiednio kamerę – przykładowo na widok z bliska, aby widzieć nawet najdrobniejsze elementy uzbrojenia. Wspaniale wygląda, moim zdaniem, wystrzał z moździerza. Naprawdę warto to zobaczyć.

Nie podobają mi się tylko filmiki przerywnikowe, których jakość często jest kiczowata i trochę nie pasuje do całej gry. Ja bym je trochę podrasował, aby prezentowały lepszy model postaci.

Na zakończenie jeszcze tego rozdziału, warto wspomnieć o tym, że nawet podczas dużej zadymy, gdzie na ekranie jest około 30 jednostek , gra się nie przycina. Oczywiście widziałem gry z większą ilością wojska na ekranie, ale moim zdaniem tutaj jest ich wystarczająco i naprawdę wszystko chodzi poprawnie.

Audio
Pod względem udźwiękowiania, Zimna Wojna prezentuje dobry poziom. Miłe odgłosy naszych jednostek, które potrafią poinformować nas, że niedaleko słyszeli wroga (odpowiednia ikonka na ekranie) oraz fanfary kończące misję , nie wpłynęły ujemnie na mój słuch. Nie są wybitne ani nie są złe. Są po prostu dobre i tyle.

Minusy
Na razie nie wychwyciłem ich wiele. Oczywiście, można przyczepić się do uproszczonego modelu gry oraz tego, że jest to alternatywna rzeczywistość, ale po co? Jest to produkt, który kierowany jest dla odpowiedniego grona ludzi i dla nich jest ok. Minusem zaś jest, przynajmniej jak na razie, słaba inteligencja przeciwników – czasami nie wiedzą, co zrobić, kiedy idzie na nich wataha składająca się z czołgów i żołnierzy oraz to, że wrogowie bardzo rzadko chcą odbić punkty strategiczne, które stracili. Niemniej jednak, jak już to robią, to wykonują to z wielką pompą. Minusem jest też jest podobieństwo do poprzednich części tej serii. Niemniej jednak, wprowadzenie wielu dodatków jak przykładowo możliwość wchodzenia do porzuconych samochodów skutecznie niweluje ten mankament. Przynajmniej dla mnie.

Podsumowanie:
Codename Panzers: Zimna Wojna to gra dla wszystkich. Zarówno laik, jak i rasowy gracz będą mogli do niej usiąść. Dlatego pierwszego będzie to ciekawa zabawa, a dla drugiego miłe odprężenie po ciężkich bojach przykładowo w Empire: Total War. Oczywiście, jeśli lubi się alternatywną rzeczywistość i prostotę w tego typu grach…

Plusy:
+ ciekawe kampanie
+ grafika

+ upgrade jednostek
+ podobieństwo do poprzednich części
Minusy:
– prostota
– inteligencja przeciwników
– podobieństwo do poprzednich części

Ocena
: 8.5/10
Powyższa informacja pochodzi z portalu StacjaKultura.pl, który jest jej właścicielem. Blog utrzymywany jest dzięki firmie AMSO RENT Wynajem komputerów,  która nie chce, aby dobre teksty znikały z sieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *