Mój pierwszy raz – czyli 5 moich pierwszych gier…

Dawno, dawno temu, a dokładnie w 1995 roku, przywędrował do mnie komputer z procesorem Intel Pentium 100. Posiadał 32 MB RAM i jakąś tam kartę graficzną – skleroza na starość, nie pamiętam jaką. Komputer został wyposażony w czytnik CD, co na tamte czasy nie było takie powszechne. Pierwszym tytułem, do którego zasiadł mały Dawid była gra…

FIFA International Soccer

Udało mi się ją dostać na krążku CD, ale ze swoich źródeł wiem, że była też wersja dostępna na dyskietkach. Jako człowiek, który wychował się na bajeczkach typu „Kapitan Jastrząb”, nie mogłem sobie odmówić zakupu tej produkcji. W pierwszej grze z tej serii podobało mi się to, że nie było łatwo strzelić gola (oczywiście do czasu, aż odkryłem błędy w grze). Przypadły mi do gustu poruszające się trybuny, ciekawe wstawki po strzeleniu bramki (przywodzą mi namyśl te, które występują podczas meczu w baseballa).

Z uśmiechem na twarzy wracam również do tego, jak uciekałem przez 10 minut sędziemu, bo ten chciał mi dać żółtą kartkę. Na koniec jeszcze wspomnę, że w grze były dostępne 32 drużyny narodowe, a wymagania sprzętowe był następujące: dowolny procesor 66 MHz, 4 MB RAM, akcelerator 2D. Do tej pory mam pudełko z tą grą.

Wolfenstein 3D

Mimo młodego wieku udało mi się zagrać i przejść Wolfensteina 3D. Gra wywarła na mnie wielkie wrażenie. W produkcji tej, jak pewnie większość z Was wie, wcielamy się Williama Josepha Blazkowicza. Ten amerykański żołnierz polskiego pochodzenia został złapany i umieszczony w hitlerowskiej twierdzy.

Oczywiście, chce z niej uciec i w tym momencie wkraczamy my. Przez 10 kolejnych poziomów będziemy zabijać Nazistów, aby na koniec dopiąć swego… i dopiąć też mecha-Hitlera.

Dyna Blaster

Przyznam się, że jak byłem dzieckiem, to nigdy nie ukończyłem tej produkcji. Raz tylko doszedłem do końca, ale niestety podczas walki z finałowym bossem wysiadł prąd i… już nigdy nie spróbowałem ponownie. Wiem, że porwana księżniczka zostaje uratowana i tak dalej, ale nigdy tego nie widziałem.

Dyna Blaster jest grą zręcznościową, dosyć prostą w obsłudze, gdyż po prostu (w wielkim skrócie) trzeba stawiać bomby, w taki sposób, aby ich wybuch zniszczył przeciwnika. Cała produkcja składa się z ośmiu etapów, a na każdy z nich przypada osiem poziomów.

[Grałeś w Dynę sam? Epic fail. Ta gra niszczy psychicznie, gdy gra się w czwórkę na jednej klawiaturze – dop. SS]

Striker 96

To kolejna gra piłkarska, która przez niektórych recenzentów była oceniona lepiej niż FIFA. Taką opinię znajdziecie na przykład w Secret Service z 96 roku. W grze zaimplementowano, obym nie skłamał, prawie wszystkie reprezentacje narodowe. Dodatkowo, do każdej z nich został przypisany hymn narodowy. Miło jest usłyszeć Mazurek Dąbrowskiego przed meczem.

Gra była bardzo dynamiczna i prócz tego, że miała dużo trybów, to jeszcze posiadała możliwość rozgrywania meczy na hali. Występowały w niej też zmienne warunki atmosferyczne (nie na hali, rzecz jasna). Tytuł został stworzony przez firmę Acclaim i był dostępny na dyskietach oraz płycie CD – do tej pory mam pudełko.

Crusader: No Remorse

Gra wydana dawno, dawno temu w „zielonej serii” przez firmę CD Projekt. Wtedy jeszcze, ten jeden z największych dystrybutorów w Polsce miał swoją siedzibę na Saskiej Kępie. Mało osób pamięta, że właśnie tam powstał CD Projekt.

Wróćmy jednak do gry, która została stworzona przez legendarną firmę Origin Systems. W produkcji tej wcielamy się w komandosa, który wraz ze swoim oddziałem walczy z terroryzmem. Niestety, podczas jednej z rutynowych misji prawie cała grupa zostaje zgładzona przez maszyny, które nasłał dowódca oddziału. Na jego nieszczęście jeden z żołnierzy przeżywa, to właśnie w niego się wcielmy i dokonujemy zemsty. Ciekawa fabuła i dość wysoko poziom trudności sprawiał, że nie mogłem oderwać się od ekranu.

Lista 5 pierwszych gier zamknięta. Potem przyszły jeszcze takie tytuły jak RIOT, Speed Haste, Cywilizacja I i II, Age of Empires, Mortal Kombat i wiele innych.

A Wy jak zaczynaliście swoją przygodę z grami? Jakie gry były pierwsze?

Powyższe zostało zaczerpnięte z StacjaKultura.pl, portalu który jest właścicielem tekstu. Witryna utrzymywana jest za pośrednictwem AMSO Rent Wynajem laptopów i komputerów przedsiębiorstwu które zadbało, aby dobre słowa nie znikły z sieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *