Machinarium recenzja gry

Do takiego gatunku niezaprzeczalnie należą przygotówki typu point`n`click, które z niezrozumiałych dla mnie powodów lata świetności mają już za sobą. Nikt jednak nie zaprzeczy, że na takim wysypisku można również odnaleźć prawdziwe perełki, które potrafią bez reszty wciągnąć gracza na długie godziny i sprawić, by ociekające akcją, efektywnością i grafiką 3D w Full HD tytuły obecnej generacji czekały grzecznie w kolejce na swój czas, zbierając z każdym dniem kolejną warstwę kurzu. Tak właśnie stało się w moim przypadku, kiedy to zacząłem szperać przy wspaniałym dziele chłopaków z czeskiego studia Amanita Design pt.  Machinarium.

laptopy poleasingowe Kraków

Jak na ironię akcja gry zaczyna się właśnie… na wysypisku śmieci, gdzie trafia nasz główny bohater Josef (imię pochodzi od człowieka imieniem Josef Čapek, który wymyślił słowo „robot”). W momencie, gdy go poznajemy chłopak jest w całkowitej rozsypce… I to dosłownie. Naszym pierwszym zadaniem jest zatem złożenie go do kupy i powrót do miasta, skąd zabrała go przebrzydła śmieciarka. Niedługo potem poznajemy pierwszego bad-guya będącego członkiem trzęsącej miastem trzyosobowej grupy Black Cap Brotherhood, która to ma w zanadrzu pewien niecny plan. Tego ostatniego z oczywistych powodów zdradzać nie chcę. Naszym zadaniem jest rzecz jasna powstrzymanie antagonistów od realizacji swych diabelskich zamysłów, co w praktyce okazuje się być trudniejsze, niż można by przypuszczać. Dość powiedzieć, że pierwsze spotkanie z oprychami kończy się zamknięciem Josefa w celi z robotem, którego szczytem marzeń na czas rdzewienia za kratami jest zapalenie skręta. Pierwszym klockiem domina, który przybliży nam szansę na ucieczkę jest właśnie załatwienie tegoż szanownemu koledze. Pytanie tylko skąd go wziąć?

 

Machinarium niczym dobra książka urzeka już od pierwszych minut nad nią spędzonych. W dużym stopniu jest to zasługa grafiki, która przywodzi na myśl stare filmy rysunkowe. Dawno nie było mi dane cieszyć oczu tak pięknie wykonaną oprawą w 2D. Swoją surowością nadaje ona grze gość mrocznego charakteru, ale też nie sposób nie przystanąć na chwilę, by podziwiać jej szczegóły. Każda miejscówka w Machinarium posiada swój unikalny feeling, niezależnie od tego, czy jest to plac z wielką budowlą o charakterze religijnym (celowo nie użyłem słowa „kościół” ponieważ służy ona wyznawcom kilku religii w zależności od pory dnia), czy malutka knajpka, w której możemy zagrać z jakimś biedakiem w „śrubkę i zakrętkę”, czyli ciekawą wariację na temat „kółka i krzyżyka”.

 

Kwintesencją gry od naszych południowych sąsiadów są zagadki. Dosłownie co krok Josef spotyka się z zadaniami, których rozwiązanie bardzo często potrafi wywołać mały ból głowy. Mamy tutaj wszystko, różne zadania logiczne typu „zrób >>to<<, aby odblokować >>tamto<<, a kiedy już >>to<< odblokujesz, to zdobędziesz >>coś<<, co pozwoli na odkręcenie >>czegoś<< przydatnego w innych okolicznościach”; mamy także różnej maści łamigłówki. Jedno jest pewne – jeżeli Wasz mózg nie miał ostatnio zbyt wielu okazji do ruszenia szarymi komórkami, to Machinarium przyprawi Was o kilka siwych włosów.

 

Znakiem rozpoznawczym tej czeskiej produkcji jest pomysłowość, a humor jest jej bratem bliźniakiem, który nie odstępuje tej pierwszej na krok. Przykładem niech będzie w/w budowla zastępująca świątynie dla robotów wyznających inne religie albo uliczni muzycy, którzy swoimi kompozycjami poważnie denerwują sąsiadkę z góry, która w efekcie rzuca w nich doniczkami i innymi znajdującymi się pod ręką przedmiotami. Kiedy pomożemy zespołowi w pewnej sprawie, będziemy mogli rozkoszować się niezłą muzyką (The Robot Band Tune) i niezgrabnym tańcem Josefa. Komicznie też wygląda klucz francuski pogrążony w smutku po utracie adaptera, który czynił jego pracę przyjemniejszą. Zaznaczę tylko, że w tej grze nie pada ani jedno słowo! Humor i emocje postaci oraz sytuacje mające w danej chwili miejsce opisywane są za pomocą prostych animacji ukazywanych w „chmurkach” oraz… doskonałej muzyki.

 

Muszę zwrócić szczególną uwagę na oprawę muzyczną Machinarium. Składają się na nią utwory utrzymane w industrialnych klimatach, które idealnie wtapiają się w środowisko gry. Nie oznacza to bynajmniej, że z głośników wydobywają się tylko elektroniczne „rzępoły”. Owszem brzmienia elektroniczne przeważają (w końcu to gra o robotach), ale podane są one w bardzo delikatnej i nie drażniącej uszy formie. Powiedziałbym wręcz, że jest bardzo chillout’owo. Spokojnie można sobie zaaplikować soundtrack z Machinarium w celach relaksacyjnych w domowym zaciszu i rozpłynąć się na ponad godzinę. Będzie to proste, bo oryginalna ścieżka dźwiękowa, za którą odpowiedzialny jest Tomáš Dvořák (za wyjątkiem utworu Prague Radio skomponowanego przez Vojtecha Zelinsky’ego) dostępna jest wraz z grą w formatach flac (jakość doskonała dla audiofilów) oraz mp3.

 

 

Podsumowując, Machinarium jest idealnym dowodem na to, że można stworzyć genialną niskobudżetową grę, która bez reszty wciągnie każdego gracza ceniącego sobie elementy, takie jak: pomysłowość, humor, nietuzinkowy sposób prezentacji, zachwycająca oprawa audiowizualna oraz konieczność myślenia. Wyżej wymieniona pozycja stanowi dla nich doskonały intelektualny kąsek, który przywróci nadzieję na powrót świetności przygotówek point`n`click, czego sobie i Wam życzę.

 

Ocena: 10/10

 

Uzasadnienie oceny: Gra nie posiada błędów, które w jakikolwiek sposób mogą wpływać na przyjemność z obcowania z nią. Każdy element Machinarium jest wykonany doskonale, a sama gra stanowi idealny przykład na to, że w elektronicznej rozrywce nie zawsze chodzi o efektowność opartą na bezustannej akcji, eksplozjach i przemocy.

Plusy:

+ ilość i dość wysoki poziom trudności zagadek
+ pomysłowość
+ wszechobecny humor
+ urzekająca oprawa wizualna
+ świetny soundtrack

Minusy:

– dla niektórych może być za trudna, ale nie mam zamiaru obniżać oceny z tego powodu, że ktoś może być na nią za głupi

Jarosław Nowak

Jesteśmy częścią StacjaKultura.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *