Naughty Bear recenzja gry

Naughty Bear zapowiadał się na jeden z najciekawszych i najoryginalniejszych tytułów czerwca. W grze wcielamy się w tytułowego „niegrzecznego misia”, który jest nielubiany przez swoich misiowatych przyjaciół. Dlatego też postanawia się na nich mścić za ich przytyki i dokuczanie. Fabuły w grze nie ma. Jest miś i są misje. Zawsze na początku każdego zadania komentator, który przypomina mi nieco Jerrego Sringera („słyszałeś misiu oni cie nie lubią i nie zaproszą cię na imprezę”) nadaje jakiś tam sens naszemu zadaniu. Misje są dosyć proste przykładowo będziemy zapobiegać wyborom nowego miso burmistrza, mścić się na pluszowych przyjaciołach za plucie nam w twarz oraz robić kilkanaście innych bezsensownych zadań etc.

To, czego nie można odmówić tej produkcji to na pewno klimat. Poziomy, które przyjdzie nam zwiedzać są kolorowe, śmieszne i ogólnie bardzo słodkie tak jak sami bohaterowie. Ta cukierkowatość połączona została z niegrzecznością, która jest najważniejszą rzeczą w tym tytule. Im bardziej niegrzeczni jesteśmy tym więcej zdobywamy punktów. Im więcej mamy punktów tym bardziej jesteśmy z siebie dumni. Co możemy zrobić z tymi punktami? Nic. Ewentualnie pochwalić  się nimi znajomym.

 

Po każdej misji odkrywamy dostęp do kolejnej oraz dodatkowych zadań. Zadania poboczne, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć to wariacje tych normalnych tylko, że z pewnymi ograniczeniami typu „nie możesz nikogo uderzyć”. Wykonywanie zadań daje nam dostęp do nowych ubrań, które mają nowe statystyki, ale tak naprawdę  nie mają żadnego wpływu na gameplay, co sprawia, że są one zbędne.

 

 

Mechanika rozgrywki to pseudo skradanka. Ukrywamy się w krzakach za liściem (dosłownie) i wtedy nikt nas nie widzi. Możemy wyjść i zastawić wnyki lub popsuć jakąś maszynę a gdy któryś z misi ją zobaczy zacznie ją naprawiać, co pozwoli nam na wykonanie efektownej egzekucji, która zresztą jest najlepszym elementem tej gry. Jednak tak na dobrą sprawę równie dobrze możemy wybiec i pozabijać wszystkich bez zbędnych ceregieli.

laptopy poleasingowe Warszawa

Do dyspozycji mamy kilkanaście broni, które zbytnio od siebie się nie różnią. I tak do zabijania możemy używać różnego rodzaju pałek, kijów i siekiery. Do tego dochodzi mało skuteczna broń palna. W konsekwencji jednak gra sprowadza się do bezmyślnego biegania po poziomach, sabotowania urządzeń i wybijania wszystkich po kolei. Jednak, gdy zostanie włączony misio-alarm wszystkie pluszaki zaczynają Cię szukać, a jeden z nich zacznie dzwonić po policję. Kiedy któryś ze zwierzaków spróbuje uciec np. miso-autkiem macie kilkanaście sekund, aby go powstrzymać, bo prawdziwy misio morderca nie pozwala nikomu ujść z życiem!

 

Wspomniałem już nieco o egzekucja, ale warto o nich napisać trochę więcej. Żeby wykonać efektowne zabójstwo musimy podejść niesamowicie skupionego (naprawiającego cokolwiek) misia od tyłu i wcisnąć odpowiedni przycisk. Można również wystraszyć pluszaki na śmierć i spowodować samobójstwo. Gdy pluszak nie ma w ręku żadnej broni po prostu eksploduje. Mieczem przebije się na wylot a kijem bije po głowie. Jest to bardziej śmiesznie niż brutalne.

komputery Warszawa

 

 

Sztuczna inteligencja miśków z jednej strony zaskakuje, a z drugiej irytuje. Gdy misie się wystraszą chowają się w pomieszczeniach, barykadują drzwi i wyśmiewają cię z daleka. W momencie, kiedy zaczną Cię gonić bardzo często potrafią się zagubić i zaklinować w różnych dziwnych miejscach. Mało tego, gdy miś zauważy zepsutą zabawkę po prostu musi ją naprawić. Nie ma znaczenia to, że 2 metry obok przerąbałeś głowę jego przyjaciela.

 

Grafika z jednej strony jest ładna, bo kolorowa a z drugiej brzydka, kanciasta, składająca się z prostych modeli postaci i bladych tekstur. Animacja stoi na przyzwoitym poziomie. Poziomy, które przyjdzie nam zwiedzić to generalnie misio wioski, lasy i ogródki. Lokacje są bardzo podobne do siebie wypełnione tymi samymi ogniskami, grillami, maszynami, pojazdami i pełne niewidzialnych ścian, które skutecznie zniechęcają nas do zabawy.

 

 

Praca kamery to najtrudniejszy przeciwnik, z którym przyjdzie nam się zmierzyć w NB. Bardzo często się gubi, klinuje i nawet częste ręczne próby uratowania jest nie są skuteczne. Animacja jest płynna i trzyma się solidnie.

 

Dźwięk to głównie piski krzyki i wesoła smerfowa muzyka, która świetnie pasuje do tej produkcji. Z drugiej strony powtarza się bardzo często i po pewnym czasie po prostu irytuje. Najlepszą częścią oprawy dźwiękowej jest komentator, o którym już wspominałem.

 

Naughty Bear zawodzi na całej linii. Gra jest nijaka i nawet śmieszny klimat, który został zaimplementowany w tym tytule nie pomaga. Pozycja niesamowicie szybko popada w schematy, nie daje żadnego poczucia satysfakcji i generalnie nudzi. Gdybym miał wskazać najlepszy element tej produkcji to chyba wybrałbym menu, które jest bardzo ciekawie zrealizowane oraz sam projekt misia. Reszta leży i prosi o pomoc deweloperów, którzy mogliby z tak ciekawego pomysłu wykrzesać odrobinę sensownego gameplayu.

 

 

 

Ocena: 4/10

 

Plusy:

+ misie

+ ciekawe morderstwa

 

Minusy:

– schematy

– grafika

– praca kamery

Dawid Szyszko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *