Dragon Ball Z for Kinect recenzja gry

Oczywiście w zaciszu naszej redakcji i poza nią są więksi i mniejsi fani Dragon Balla. Mnie można usadowić tak w środku, gdyż dokładnie znam serial telewizyjny oraz miałem okazje czytać mangę wydawaną w Polsce. Za speca jednak się nie uważam, ale mam trochę wiedzy na temat serii, którą darzę sporym sentymentem. Skoro już wiecie czego możecie oczekiwać ode mnie przejdźmy do meritum sprawny, a więc do gry Dragon Ball Kinect…

Jak sama nazwa wskazuje tytuł został wydany tylko na Xboxa 360, gdyż Kinect jest urządzeniem dedykowanym dla tej konsoli. W najnowszej odsłonie „Smoczych Kół” przenosimy się w świat Dragon Ball Z, gdzie przyjdzie nam odbyć najważniejsze walki, które pojawiły się w serialu o tym samym tytule. Zmierzymy się więc z Vegetą i jego pomagierami, Frezerem, cyborgami, Komórczakiem, Bubu i kilkoma innymi antybohaterami. W sumie czeka na nas około 30 walk.

Narracja nie jest jednak mocnym punktem tego produktu. Tak naprawdę cała intryga wokół kolejnego przeciwnika trwa kilka sekund i za chwile możemy z nim walczyć. Jeśli więc oczekiwaliście rozbudowanych dialogów, nagłych zwrotów akcji, to na pewno sowicie się rozczarujecie. Oczywiście podczas walk pojawiają się drobne rozmowy, ale te zupełnie nic nie wnoszą, gdyż są to głównie przechwałki typu „jaki ja jestem silny, boski i ogóle ach i och”. Szkoda tylko, że kwestie wypowiadane przez przeciwników nie są dobrane do tego, co dzieje się na ekranie. Zarówno wtedy kiedy antybohater wygrywa lub przegrywa zawsze wypowie te samo zdanie – czasami jest to wręcz żenujące, tak bardzo, że na mojej głowie pojawiała się kropla zakłopotania.

laurem.pl laptopy poleasingowe

Warto wspomnieć, że tryb fabularny składa się z dwóch wariantów, które mają nam uatrakcyjnić zabawę. Pierwszy polega na tym, że po każdym wygranym pojedynku poziom trudności wzrasta. Drugi wariant to ten, w którym z walki na walkę musimy osiągnąć większą ilość zdobytych punktów. Czasami jest ciężko, ale Goku nigdy nie mówił, że będzie lekko.

amso.pl

Chociaż powyższe argumenty mogą nawet kusić potencjalnych odbiorców to jednak połączenie zabawy z Kinectem nie wychodzi tej produkcji na dobre.  Przede wszystkim twórcy nie pomyśleli o tym, że pojedynki powinny mieć jakąś taktykę. Tym samym przez cały czas na tzw. „pałę” uderzamy pięściami lub wysyłamy w stronę przeciwnika różnego rodzaju fale uderzeniowe. Przez to po kilku takich partiach gra zaczyna się po prostu nudzić. Trzeba jednak przyznać, że Kinect całkiem dobrze radzi sobie z czytaniem ciosów (czasami (może więcej niż czasami) są błędy, ale można się do tego przyzwyczaić – spokój to podstawa bycia dobrym wojownikiem), jeśli wykonujemy je oczywiście poprawnie. Tym samym wyprowadzanie ciosów następuje tylko wtedy kiedy nasze ramiona i ręce są wyprostowane do końca – w przeciwnym razie maszyna tego nie zanotuje.  Następnie kiedy już wykonamy serię prostych uderzeń to naładuje nam się pasek, który umożliwia wykonanie bardziej skomplikowanych combosów. Jeśli poprawnie zaliczymy 4 tego typu uderzenia to nawet włączy się krótka animacja, w której nasz bohater sam daje „łupnia” przeciwnikowi. Na zakończenie dochodzą oczywiście możliwość wykonania Kamehameha i kilku innych super ataków znanych z serialu. Aby jednak ograniczyć nadużywanie tych ostatnich deweloper wprowadził pasek aury i tylko wtedy kiedy go odpowiednio naładujemy będziemy mogli wykonać „super uderzenie”. I chociaż prze pierwsze 3-4 walki zabawa wydaje się całkiem przyjemna, to niestety po dłuższej grze zauważamy, że wszystko jest schematyczne. Każdą potyczkę zaczynamy tak samo i podobnie ją kończymy. W tym momencie możecie sobie zadać pytanie, które ja sobie postawiłem po godzinie zabawy –  po co mam kupić ten produkt? Tutaj dochodzimy do sedna tego całego tekstu. Widząc ocenę końcową pewnie zastanawiacie się już czemu jest właśnie taka, a nie inna? Ogólnie wspomniana nota została wystawiona dla osób, które znają serię i chciały się kiedykolwiek wcieli w jakiegoś z bohaterów Dragon Balla. Dzięki Dragon Ball Kinect mają taką okazję, a znając wątek fabularny i ogólnie założenia serii raczej jedynym mankamentem dla nich będzie to, że walki są schematyczne – serial był mniej przewidywalny. Jeśli jednak jesteście osobami, które nigdy nie słyszały o mandze i anime autorstwa Akiry Toriyamy, to odejmijcie od oceny dwa punkty .

Graficznie tytuł prezentuje się dobrze. Postacie oraz otoczenie przypomina to znane z remasterowanych odcinków Dragon Ball Z puszczanych obecnie w Japonii. Poprawiona kreska, wyraźne postacie i panujący wokół Cel-shading świetnie wpasowują się w klimat tej produkcji.

Ze ścieżki dźwiękowej również jestem zadowolony. Songo gada, jak Songo, Vegeta, jak Vegeta, a w tle leci muzyka dobrze wkomponowująca się w to, co dzieje się na ekranie.

Reasumując jednak powyższe fakty Dragon Ball Kinect to typowy średniak. Średnio dopracowany – błędy Kinecta, średnio rozwinięty w kwestii fabularnej i technicznej oraz średnio wciągający. Jeśli macie nadwyżkę pieniędzy i jesteście wielkimi fanami Dragon Ball to pewnie ten tekst i tak Was nie zniechęci przed kupnem tego tytułu. Jeśli jednak jesteście nowi i pragniecie rozpocząć przygodę z serią to zacznijcie od innych gier na licencji, a na pewno znajdziecie lepsze od tej.

Ocena: 6,0 

Plusy:
+ Licencja Dragon Ball
+ Można poczuć się jak ulubiony bohater z serii
+ Oryginalne głosy
+ Grafika

Minusy:
– praca Kinecta
– schematyczne walki
– brak rozwiniętej ścieżki fabularnej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *