Brutal Legend – recenzja gry

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem filmik z tej produkcji przyznam, że byłem w niezłym szoku. I nie chodziło o to, że Brutal Legend zapowiadało się na grę wybitną. Bardziej interesował mnie humor, który aż wylewał się z trailerów oraz to, jak będzie wyglądał gameplay.

Pomimo tego, że nie jestem fanem heavy-metalu, a mówiąc szczerze nawet za bardzo za nim nie przepadam, to przyszło mi recenzować BL. Czy to źle? Myślę że nie, ponieważ większość osób, które tak jak ja, nie przepada za tą muzyką, będzie mogła dowiedzieć się, jakie wrażenie robi ten tytuł na przeciętnym Kowalskim.

laptopy poleasingowe Warszawa

Przyznam, że wrażenie jest jak najbardziej pozytywne. Brutal Legend to swego rodzaju połączenie otwartego świata z gier RPG, mocno uproszczonego stylu walki z Devil May Cry, zarządzania swoim wojskiem oraz jazdy samochodem. Dużo tego prawda? Wszystko to razem jest solidnie okraszone  Heavy-metalowym klimatem. Nasz bohater jeździ hot rodem, a żołnierze z jego armii od tańczenia pogo mają karki/kaptury, których nie powstydziłby się nawet Mariusz Pudzianowski.

 

Fot. EA

Głównym bohaterem gry jest Eddie, któremu głosu użycza sam Joe Black. Eddie jest człowiekiem prawym i sprawiedliwym. Ma poczucie humoru, potrafi też nieźle posługiwać się gitarą i siekierą. Pewnego pięknego wieczora zdarzył się wypadek, w którym nasz bohater omal nie stracił życia. Los jednak sprzyja Eddiemu, a może to przeznaczenie, bo jak się później okazało śmierć była tylko początkiem. Nasz bohater umarł po to, aby narodzić się ponownie, tylko tym razem w innym, bardziej heavy-metalowym świecie. Kraina, do której przybył, ma kilka problemów wymagających rozwiązania, a on jako facet z jajami decyduje się je rozwikłać i przywrócić spokój na świecie. Tak w skrócie przedstawia się fabuła.

laptopy poleasingowe Bielsko Biała

Humor w tej grze jest wszechobecny. Dosłownie każdy moment produkcji jest okraszony specyficznym dowcipem.  Próżno szukać na rynku gry o podobnym klimacie, z podobnymi tekstami. Odpalając BL trochę bałem się, że to wszystko będzie jakieś naciągane, nudne, mdłe i ogólnie brzydkie, ale wcale takie nie jest. Brutal Legend przyciąga do ekranu klimatem, wykonaniem i dopasowaniem tak mocno, jak brazylijskie telenowele przyciągają moją siostrę.

Sama rozgrywka jest pomieszaniem wielu, wielu gatunków. Mamy wielki świat, po którym poruszamy się naszym samochodem. Jeździmy od miejsca do miejsca i wykonujemy misje. Gdy już jakąś rozpoczniemy, do akcji wkracza siekiera i gitara oraz armia naszych pomocników. Siekierą torujemy sobie drogę wśród zastępów przeciwnika, gitara natomiast pomaga nam w walce na odległość. Pomocnicy, którzy zawsze chętnie skruszą jakąś ścianę głową, zmasakrują każdego, kto nie stoi po naszej stronie. Można im wydawać polecenia, takie jak dla psa: stój, choć za mną i do ataku. Proste, nie? Misje generalnie trwają po 30 minut, i dzięki bogu nie polegają na „idź i zniszcz wszystko, co się rusza”. Nie raz podczas grania przyjdzie nam odrobinę pokombinować, bronić celów oraz grać na czas. Takie podejście do gameplayu sprawia, że przy BL ciężko jest się nudzić.

Fot. EA

Chwila refleksji, dwa oddechy i czas na to, aby wspomnieć o brutalności. Brutal Legend jest brutalne. Niesłychane prawda? W grze mamy możliwość odrąbywania członków, krew leje się litrami, a skały kruszy się głowami (nie próbować tego w domu). Dzięki bogu, zarówno krew, jak i możliwość rozczłonkowania naszych przeciwników można wyłączyć, co sprawia, że możemy tę grę włączyć dziecku nie martwiąc się o to, że nasze pociechy  zostaną spaczone psychicznie.

Od zawsze byłem zdania, że nie shader efekt się liczy oraz liczba poligonów, tylko projekt postaci,  poziomów, i przede wszystkim klimat. I właśnie tak jest w Brutal Legend, postacie i otoczenia pomimo, że nie są nabite poligonami jak strzelnica ołowiem, to prezentują się wyśmienicie. Projekty powalają na kolana, pomysłowość projektantów poziomów sięga zenitu. Dosłownie widać w tej grze artyzm. Efekty i silnik graficzny nie są może najwyższych lotów, ale generalnie gra wygląda bardzo dobrze. Hot roda prowadzi się nienaturalnie, aczkolwiek przyjemnie. Ognie są gorące, a woda jest mokra i tak właśnie ma być. Muzyka to arcydzieło – dla osób, które lubią heavy- metal. Dubbing natomiast zrealizowany jest wyśmienicie. Aktorzy wypełnili swoje role wyjątkowo dobrze. Dialogi prowadzone w grze nagrane są profesjonalnie, a co najważniejsze, nie są  nudne.

Fot. EA

Oczywiście, nie ma gier idealnych i nie inaczej jest w tym przepadku. Inteligencja naszych towarzyszy czasami zawodzi, a wrogowie również nie należą do najmądrzejszych. System walki nie jest najbardziej ambitnym, z jakim się spotkałem, a niektóre dialogi przyprawiają mnie o mdłości.

Podsumowując. Brutal Legend to gra dobra, przy której można spędzić kilkanaście godzin nieźle się bawiąc. Nie jest to niestety tytuł wybitny, przynajmniej dla osób, które nie kochają heavy-metalu. Jest to dobra gra, dopracowana i przemyślana, której generalnie wiele nie brakuje do wielu topowych tytułów obecnych czasów. Jedyne do czego można się na siłę uczepić, to klimat, ponieważ nie każdy musi lubić taką muzykę. Jeśli jesteś osobą, która lubi ciężkie brzmienia,  a przy okazji lubisz sobie zagrać w dobrze zrobiony tytuł, to Brutal Legend jest grą stworzoną specjalnie dla Ciebie.

Dziękujemy firmie Electronic Arts za udostępnienie gry do testów.

Ocena: 8/10

Plusy:
+ klimat
+ projekt
+ postacie
+ humor

Minusy:
– prostota

Dawid Szyszko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *